Studio Michała Łapińskiego
OPOWIADANIA
Na tej stronie zamieszczone są teksty o rożnym pochodzeniu. Większość opowiadań opisuje wydarzenia z życia niejakiego Rafała Brzeskiego - pierwszy trzy, które miały miejsce a latach PRLu są oryginałami; dwa które miały miejsce w innej rzeczywistości i były napisane w innym języku, i które są tłumaczeniami. Można pozwolić sobie na przypuszczenie, że opowieści te, osadzone w realnym kontekście, stanowią też literackie przekształcenia przeżyć samego autora.
Ostatni krótki tekst odnosi się bezpośrednio się do wydarzenia z życia autora - tym razem do jednego z jego marzeń sennych.

Rafał nie mógł znaleźć sobie miejsca w ich powojennym łódzkim mieszkaniu. Wprawdzie był to pierwszy dom, jaki w pełni utrwalił się w jego dziecinnej pamięci, a więc powinien mu się kojarzyć z przytulnym, rodzinnym gniazdem, ale tak na prawdę nie mógł się z nim oswoić. A może to raczej mieszkanie nie pozwoliło się przyswoić, udomowić, zawłaszczyć. Może właśnie chodziło o zawłaszczenie? Choć niewątpliwie należało do nich: zostało oficjalnie przydzielone ojcu z racji jego funkcji w wojsku ...

Rafał Brzeski stał przed portretem Stalina. Stał na warcie na korytarzu szkolnym razem ze swoim kolegą Jackiem. Obaj zostali wybrani z ich drużyny harcerskiej, aby pełnić ten zaszczytny obowiązek. Mieli w ten sposób oddać hołd wielkiemu przywódcy, którego śmierć pogrążyła w żałobie nie tylko narody ZSRR, ale także ludność Polski ...


Było wczesne rano kiedy Rafał wypłynął na jezioro. Lubił to robić kiedy tylko udało mu się obudzić dostatecznie wcześnie. Wszyscy jeszcze spali. Wsiadł w kajak i odbił się od brzegu. Płynąc powoli zanurzał się w ciszę i w opary unoszące się nad chłodną jeszcze taflą jeziora..Wsiadł w kajak i odbił się od brzegu. Płynąc powoli zanurzał się w ciszę i w opary unoszące się nad chłodną jeszcze taflą jeziora. Słońce unosiło się nisko, nie rzucało jeszcze cieni ...

Był chłodny listopadowy poranek. Dawały się już odczuć pierwsze lodowate ukąszenia wczesnej zimy. Rafał wracał do domu po nocnym dyżurze w pogotowiu ratunkowym. Brał te dyżury tylko dlatego, że potrzebował dodatkowych pieniędzy. Praca w państwowej przychodni nie była dobrze płatna. Tym razem noc nie była najgorsza. Zwykłe przypadki: zatrucia pokarmowe, kolka nerkowa, gorączkujące dziecko i zaniepokojeni rodzice... I tylko jeden akt zgonu do wystawienia.


Cóż to był za wspaniały dzień na plaży! Siedzieliśmy w kręgu na plażowych krzesełkach, rozkoszując się błogim lenistwem. W południowym słońcu robiło się już gorąco, ale nam to nie wadziło. Wciąż jeszcze czuliśmy na skórze orzeźwiający chłód kąpieli w przejrzystej, skrzącej się wodzie. Lekka bryza znad oceanu przynosiła śmiech dzieci. A właśnie nadchodziło jedzenie, w samą porę! Karl, jak zawsze praktyczny, rozpalił grilla, kiedy się kąpaliśmy ...

Układy są w zasadzie dwa. Stają się uchwytne i dostrzegalne w środku nocy. Co nie znaczy, że tylko wtedy istnieją. Przecież mogą być zawarte w czterowymiarowej przestrzeni cyber-psychicznej. Ale tam istnieją w formie latentnej i ich kształt pozostaje nam nieznany. Można przypuścić, że mnożą się i powielają tam po kryjomu...